Impreza i ogród [MILD]
Jestem w swoim łóżku. Moja siostra właśnie ma imprezę urodzinową i razem z koleżankami wtaczają się do mojego pokoju. Gadają jakieś głupoty. Jakaś koleżanka siostry szczypie mnie w pośladek. Wychodzą. Kładę się z powrotem spać. Zaraz! To przecież sen. Tracę obraz. OSTROŚĆ x1000!!! Obraz wraca. Idę do kuchni. Spotykam tam ojca. Mówię mu, że to sen i lecę sobie gdzieś. Ojciec próbuje mnie przekonać, że to nie sen. Sprawdzam rzeczywistość. Wynik ujemny. Świetnie, to idę do ogrodu, polecę sobie gdzieś, może znajdę coś ciekawego. Rozpędzam się, skaczę i ... ląduję na glebie. Do tego stratowałem krzaczek. Ojciec wyrzuca mi, że połamałem krzak - weterana. Pytam, jakiego weterana. Odpowiada, że ten krzak przeżył nawałnicę i jest weteranem. Rezygnuję z latania. Idę pozwiedzać "kurnik" sąsiada. Na pewno będzie tam coś ciekawego. Na ganku siedzi sąsiad ze swoim kumplem. Piją wódkę i proszą o ognia. Daję im ognia i proszę o papierosa. Dostaję jakąś wymiętą tutkę, w której prawie nie ma tytoniu. Wpieniam się i...
...budzę się w swoim łóżku. RT(-). Ostrzę. Wychodzę do kuchni. Ojciec mówi mi, że to nie był sen i mam nie wychodzić na dwór, bo jacyś kolesie zdemolowali przystanek i złapała mnie kamera przemysłowa, więc lepiej, żebym się już nie pokazywał. W kuchni na ścianie wymalowane zostały dziwne "freski". To koleżanki Marty namalowały je z okazji urodzin. Podobne widnieją na tarasie. "Ja im dam pałacyk!" komentuje ojciec.
czwartek, 7 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz