czwartek, 7 października 2010

7 X 2010

I. Względność spania

Jestem w łóżku. Biała pościel, wielkie puchate poduchy. Poza mną jest jeszcze ktoś [nie pamiętam, kto to] i rozmawiamy na temat warunków snu. Z rozmowy wychodzi, że czas jest dla snu względny, siedzenie przeszkadza, a najważniejsza jest pozycja, bo w niestandardowej kiepsko się śpi.

II. Nocny wypad

Wrocław. Ciemna, bezksiężycowa noc. Miasto sprawia wrażenie wygasłego - nie palą się żadne neony. Szukam knajpy. Bez skutku. Wracam do swojej dzielnicy. Jest tu ciemno i obskurnie. Dookoła same zaniedbane kamienice. Jest chłodno. Wchodzę do knajpy. Jest jasno. Knajpa ma staroświecki wystrój. Obok mnie siedzi kilka osób na starych fotelach ustawionych w krąg. Jakiś facet, zapewne przywódca grupy, zamawia u mnie piwo. Dziwię się i pytam, czy ja wyglądam na kogoś z obsługi. Odpowiada, że tak, bo jestem w piżamie. Rzeczywiście, mam na sobie moją niebieską piżamę. Mój rozmówca z kolei ubrany jest w gruby granatowy szlafrok. Pojawia się mój "kumpel", który pracuje tu jako barman. Jest wysokim gościem z bujną czarną czupryną, nosi okulary i marynarkę w drobną biało-niebieską kratkę[skądś kojarzę kogoś takiego, ale nie moogę sobie przypomnieć, kto to taki]. Idę do niego i wołam go po imieniu (Bartek). Odpowiada inny koleś z obsługi, który myślał, że jego wołałem, ale po chwili zauważa pomyłkę. Bartek cieszy się, że przyszedłem w odwiedziny i prosi, żebym chwilę poczekał, bo musi kogoś obsłużyć. Klientem jest upierdliwy koleś w kapeluszu, który uważa się za najlepszego kumpla Bartka. Ten próbuje go jakoś spławić, ale tamten cały czas opowiada jakieś "śmieszne" anegdotki i nie może się odwalić. W końcu zamawia dość drogie piwo, na co Bartek proponuje mu nowość - dobre piwo za 2,50 - będziesz mógł wypić więcej za tą samą cenę, mówi. Dziwię się, że mają tu takie tanie piwo. Cholernie chce mi się palić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji