I. Keep on rockin' in the pipette world
Siedzę w jakimś pokoju. Włączam telewizor. Właśnie leci filmik nagrany w podstawówce, gdzie wykonywałem z koleżanką A. "Rockin' in a free world" Neila Younga theu mnie w domu w dużym pokoju. Najpierw przyjmuję postawę jak do robienia pompek i przypinam sobie do kieszeni na piersi krzyż harcerski, potem włączam muzę. Leci jakaś solóweczka na gitarze oraz jakieś przeraźliwie sztuczne klawisze. Raczej takie pitu-pitu, ale w tonacji kawałka. Siadam na łóżku[którego zresztą nie było tam jeszcze za czasów mojej podstawówki] i zaczynam grać na gitarze. A siada naprzeciwko i zaczynamy śpiewać. Scena zanika w patetycznym nastroju, gdzie ludzie, którzy pojawili się znikąd, biją nam brawo na stojąco i popierają idee wyzwolenia. Wyłączam telewizor. Teraz muszę nakręcić maszynę do pipetowania dla prowadzącego. Jest to dziwna maszyneria pełna kół zębatych, które muszę nakręcać specjalnym kluczykiem, niektóre w przeciwnym kierunku, niż się kręcą, co sprawia spory problem, bo stawiają spory opór. Zębatki są różnokolorowe, jedno ze spiralnym czerwono-białym wzorem
stawia się szczególnie zawzięcie.
II. Spam
Otwieram skrzynkę mailową. Dostałem wiadomość, że jest konkurs polegający na walce na widelce z paczką Marlboro. Wygrany papieros jest prawdziwy, a gra przenosi się do rzeczywistości. Został już tylko jeden, więc namawiam mamę, żeby powalczyła.
niedziela, 14 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz