niedziela, 17 kwietnia 2011

17 IV 2011

I. Przewrót

W domu trwa przewrót. Buntowników(w tym mnie) złapano już i skazano na śmierć. Siedzimy w "komorze Roentgena". Karton, JJ, dwie osoby, których nie kojarzę i ja. Założono nam przez nosy instalacje, którymi podadzą nam gaz. Czekamy na śmierć. Pilnuje nas L. Sonda nieprzyjemnie drażni. Jak mnie zaraz nie uśmiercą, to się zwyczajnie zrzygam. Wyjmuję sondę i puszczam panoramicznego pawia. L. siłą sadza mnie z powrotem na krześle i wsadza sondę na swoje miejsce. Ponownie czuję nieprzyjemne drażnienie. Nie wytrzymam. Znowu wyciągam sondę i rzygam. Z powrotem zostaję przywrócony do poprzedniej pozycji. Na ścianie wiszą oprawione publikacje Kury. JJ wstaje i zaczyna je oglądać. Drwi z nich. Nie mogę się powstrzymać i również zaczynam zjadliwie domyślać się na głos, co Kura miała z biochemii. Zrywamy więzy, wyciągamy sondy i zaczynamy demolować całe pomieszczenie. L. nie jest w stanie nas powstrzymać. Stoi i patrzy bezradnie. Ze szczególną rozkoszą niszczymy prace Kury. To ona wysłała nas tu. Na śmierć. Biegniemy. Niszczymy wszystko na naszej drodze. Czas na nowy ład. Na dole jest moja mama. Mówi, że przewroty najlepiej robi się wieczorem.

II. Wycieczka

Jest zima. Wybieramy się na wycieczkę za Wrocław na szczyt Lasku[Lasek leży w okolicach Żywca]. Są ze mną D. i G. W tym samym czasie z drugiej strony góry idzie równoległa ekspedycja, która chce odebrać nam chwałę. Mamy ze sobą rower, który D. kupił na jakiś cudowny kredyt. Rower jest świetny, nie zapada się, tylko jedzie w głębokim sypkim śniegu. Niestety raczej nie mamy szans dotrzeć na szczyt pierwsi.

1 komentarz:

 
monitoring pozycji