niedziela, 17 kwietnia 2011

Archiwalia vol. 4

Ze względu na młyn a na uczelni nie mogłem niestety publikować niczego na bieżąco, co nie oznacza, że nie zapisywałem w tym czasie snów. Tradycyjnie co ciekawsze wątki zamieszam z etykietką "Archiwalia" ;)

5 IV 2011
Gdzie ta keja?

Żeglujemy sobie po Odrze. Dochodzimy jakiejś do kei. Widząc prędkość, z jaką dziób zbliża się do desek pomostu, już wiem, co zaraz się stanie, tym bardziej, że koleś stojący na dziobie refleksem nie grzeszy. Zbliżamy się. Za szybko... JEB! Koleś z dziobu rymnął o deski zupełnie na płask. Chowam się, bo jeszcze mnie ktoś z nimi zobaczy. Ale siara. Na szczęście dziób cały(czego nie można powiedzieć ani o wspomnianym kolesiu, ani o kei, na której leży niczym worek kartofli. Chłopaki zmienili plan i stwierdzili, że zrobimy sobie longside do drugiej kei. Podchodzimy. Znowu za szybko. Coś dziwnie płyniemy(chłopaki zrobili mi kawał i podnieśli miecz, o czym teraz jeszcze nie wiem). Dmuchnęło... JEB! Łajba uderza burtą o keję, a ja jak z procy lecę prosto do wody. Tafla zamyka się nade mną. Zaczynam wymachiwać bezładnie rękoma, ale oczywiście idę na dno. Uspokój się! Udało się, wypływam na powierzchnię.

7 IV 2011
Dziwny wpis

Faktura VAT typu "pad" dla akwizytora. [za cholerę nie wiem, o co chodzi]

[data nieznana]
Jerry

Udało mi się zaprosić Jerry'ego Keina na szkolenie do Wrocka. Niestety jest problem z salą. Cóż, jak uprzątnę węgiel z piwnicy, to będzie można urządzić to szkolenie właśnie tam. Jestem w trakcie wyrzucania węgla, kiedy to zjawia się Jerry. Cholera, nie zdążyłem. Jerry podchodzi do mnie i podaje mi rękę. Wyciągam swoją dłoń, a on ściska ją w jakiś dziwny sposób "grzbiet w grzbiet" za pomocą kciuka i małego palca i potrząsa nią jakby był to jego normalny sposób powitania. Dziwne. No to z piwnicą nie da rady. Wiem! Świątynia Mojżesza![taki mały strych nad kurnikiem Mojżesza, po którym da się poruszać jedynie zgiętym w pasie] Pytam Jerry'ego, czy nie będzie problemu, jeżeli salka będzie tak niska, że będzie trzeba siedzieć przez cały czas. Odpowiada, że w jego wieku, to już tylko siedzenie wchodzi w grę.

[data nieznana]
Mafia

Jestem członkiem Mafii. Krążę po jakimś dziwnym budynku pełnym kamiennych korytarzy. Dzierżę w dłoniach pistolety automatyczne[identyczne jak te w Tomb Raider II]. Co chwilę wyskakuje jakiś koleś usilnie próbujący mnie zastrzelić. Na szczęście jestem szybszy i to ja zabijam go. W paru miejscach są zejścia do wody i wyłaniają się z nich nurkowie z harpunami. Ich również szybko zdejmuję. W pewnym miejscu, zaraz obok dziwnego włazu do wody stoi ich boss. Zdejmuję z pleców granatnik i strzelam mu w pierś. Błysk i huk. Kolesia odrzuca do tyłu. Wstaje. "Przeżyłeś, ale jesteś naznaczony do końca życia inie zaznasz już spokoju" - mówię, po czym odchodzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji