*kobuch – śl.
kontroler biletów, kanar
Wsiadam do nocnego
autobusu na Piwnej. Siadam z przodu. Jestem lekko zrobiony. Do
autobusu w ostatniej chwili wbiega jakiś facet około
pięćdziesiątki. Siada na miejscu po lewej i szuka drobnych na
bilet. Mruczy pod nosem, że chyba nie uzbiera.
-Panie, to nocny,
kobuchów tu nie ma – mówi chłopak siedzący naprzeciwko mnie.
-Jestem uczciwy,
kupię bilet – odpowiada spóźnialski.
Wygląda na to, że
uzbierał. Wstaje i idzie d kierowcy. Mówi tylko dwa słowa: wyłącz
kasowniki.
-Dobry wieczór
państwu, bileciki do kontroli, bardzo proszę.
No to pięknie,
kobuch. Wiem, że nie mam biletu.
Facet podchodzi do
chłopaka, który mówił o tym, że kobuchy nocnymi nie jeżdżą.
Ten szuka nerwowo po kieszeniach i portfelu, aż w końcu wyciąga
skasowany bilet. Cóż, teraz pora na mnie.
Wyciągam portfel i
zaczynam grzebać wśród dziesiątek papierków, paragonów, starych
biletów i innych przypadkowych śmieci, o wyrzuceniu których zawsze
zapominam. Bingo! Jest skasowany bilet i nawet godzina się zgadza.
Podaje go kobuchowi. Ten przygląda się podejrzliwie.
-To nie jest dobry
bilet. Ten pan – wskazuje na chłopaka – ma bilet za 2,40, a na
pańskim jest cena 4,00.
-To źle, że
droższy? Nie jestem już studentem, muszę kupować całe –
odpowiadam.
-Coś mi tu nie
pasuje, wiem, że chce mnie pan oszukać. Policja rozwiąże wszelkie
wątpliwości. Odwraca się do mnie plecami. Autobus zatrzymuje się
przy kościele św. Barbary i otwiera drzwi. Czas na mnie. Wykonuję
już ruch w stronę wyjścia, korzystając z nieuwagi mojego
strażnika, gdy orientuję się, że przecież ma on mój dowód.
Dziwne, nie pamiętam, żebym mu go dawał, ale widzę go wetkniętego
w portfel znajdujący się w klasycznej kobuszej skórzanej torbie.
Sięgam po dowód rzeczowy, lecz mój przemiły towarzysz chwyta mnie
za nadgarstek.
-No to będziesz
odpowiadał nie tylko za jazdę bez ważnego biletu, ale jeszcze za
kradzież. Policja zaraz tu będzie, spójrz.
Patrzę przez okno i
widzę, że przez pas zieleni jedzie ku nam od strony kościoła
dwóch policjantów w małym zabawkowym różowym VW Garbusie.
No to pozamiatane...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz