środa, 17 marca 2010

Kolejna dawka surrealizmu

Mam nadzieję, że nie przedawkujecie, bo parę akcji jest naprawdę pokręconych.

17 II 2010
Akademik
Mieszkam w akademiku, gdzie windy oraz schody określają przyszłość, przeszłość i teraźniejszość snu. Wchodzę do windy. Wchodzi również Władca Pierścieni. Odpala windę. Drażni mnie to, że nie wyregulowała jej przed włączeniem. Na poziomie bazowym były trzy windy, zaś na pierwszym piętrze - tylko jedna. Wchodzę do pokoju. W środku siedzi Rafał. Jestem pijany.
-Nie martw się - mówię do Rafała - to nie jest kapa Jaco-podobna.
-Jaca ma jutro matmę.

[brak daty]
Allostaza. Widzę tysiące twarzy w przestrzeni kosmicznej.Razem układają się one w twarz kobiety. Mimo, że twarze ciągle się zmieniają, twarz, którą tworzą jest niezmienna.

[brak daty]
Oblężenie
Siedzę z Yakuzą w akademiku. Gra on na kompie w grę "Dragon Enslave IV". Mówi, że w dzisiejszych czasach nie robi się już takich gier. Polega ona na odpieraniu oblężenia zamku atakowanego przez potwory. Coraz bardziej wkręcamy się w grę. Nagl ktoś krzyczy, że mamy nieproszonych gości. Okazuje się, że akademik jest oblegany przez trolle, smoki i orki. Rozpoczyna się krwawa walka.

[brak daty]
Jedziemy z Mojsą po płyty syrenką jego wujka. Mam się wyrobić z tym i załatwić kosz na wpisy. Endrju daje nam kluczyki. Jest mokro jak cholera. Pada deszcz. Mamy jechać za Mojsy sąsiadem z piekarni i najlepiej, jakbyśmy zdążyli wrócić za nim.

[brak daty, ale niedawno]
W poszukiwaniu Chymotrypsymaty [DILD]
Siedzę sobie w kuchni, a tu nagle atakuje mnie znienacka myśl "to jest sen". Zatykam nos. Biorę wdech. Rzeczywiście. Mama oczywiście mi nie wierzy, ale co z tego. Wychodzę na dwór. Tym razem znajdę Chymotrypsymatę i poproszę go o częste wizyty i uświadamianie. Wołam go po imieniu. Wypatruję. Nigdzie go nie ma. Zaczynam latać żabką nad domami. Musi tu gdzieś być. Nawołuję, szukam po tarasach, niestety ani widu ani słychu mędrca. Ląduję na Gdyńskiej. Idę w stronę pętli. Po drodze podchodzi do mnie ojciec. Mówi, że przyszła do mnie paczka z czekiem od H. i ciasto. Ignoruję go i idę szukać dalej Chymotrypsymaty. Tracę świadomość, gdy odzyskuję ją ponownie, widzę już tylko powidok pod powiekami i czuję łóżko.

[brak daty]
Przewrót Juszczenki i fałszywe przebudzenie
Właśnie skończył się pokaz w szkole. Za niedługo mają się zacząć pierwsze ćwiczenia z higieny. Marta, Kamila i Wika mówią, żeby olać, więc się tam nie wybieram. Zamiast tego, siedzimy w jakiejś budce z gastronomią. Po chwili wychodzę. Koło jakiegoś drzewa jakiś Cygan kradnie rowery. Zasłaniam się płytą z pleksiglasu i szukam gazu w kieszeni. Jacyś ludzie osłaniają mnie. Nagle wybuchają petardy i słychać jakiś wzniosły hymn. To zaczął się przewrót Juszczenki. Wyciągam paczkę fajek i odpalam przez nią papierosa. Odpaliły się dwa. Widzę spore zgromadzenie odtwórców historii - głównie wczesnych. Szukam swoich. Siedzą na zboczu, przez co mają doskonały widok na petardy wybuchające przy głównej alei. Pytam Jasia, czy nie chce jednego papierosa, bo odpaliły mi się dwa, jednak odmawia. Sławek chce. Daję mu go. Budzę się. Dowiaduję się, że Tesla wymyślił rurę w łodzi podwodnej, którą doprowadza się węglan wapnia.

1 komentarz:

 
monitoring pozycji