środa, 4 sierpnia 2010

28 VII 2010

Starzy znajomi

Jest spokojny letni poranek, słońce świeci jasno, a po niebie leniwie płyną białe cirrusy, a ja chodzę po Żernikach w poszukiwaniu kumpla, który ma imbus, dzięki któremu będę mógł wreszcie ustawić antenę na satysfakcjonujący poziom sygnału. Idę do przedszkola, które znajduje się przy parku[oczywiście w rzeczywistości go tam nie ma], niestety nie zastaję tam posiadacza klucza. Zmierzam do szkoły, która znajduje się obok jego domu[również fałsz senny]. Przechodzę przez bramę i wchodzę na podwórze, gdzie pałęta się mnóstwo rozwrzeszczanych dzieciaków. Od razu wyskakuje na mnie moja znajoma, tyle, że starsza o jakieś dwadzieścia lat. Pyta się, kto upoważnił mnie do wtargnięcia na teren szkoły. Mówię jej, że szukam D. i słyszałem, że może się tu znajdować, a w razie czego, to przecież mogę pójść do domu obok, skoro go nie ma. W tym momencie wychodzi wspomniany kumpel, również starszy o dwadzieścia lat, z wielką łysiną na głowie i zaczyna coś majstrować przy śmietniku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji