środa, 23 września 2009

22 IX 2009

I. Wodospad

Leśny parking. Nieopodal huczy bardzo wysoki wodospad. Mam tam rozbity namiot. Zbiera się na deszcz. Podjeżdża samochód. Wysiada z niego wujek z ciocią ubraną w suknię ślubną z czepkiem pokojówki oraz kuzyn. Zaczyna padać i bardzo szybko chmura pęka całkowicie. Leje jak z cebra. Biegnę w stronę namiotu. Jest to średnio duży namiot w czeskie moro z obszernym przedsionkiem, do którego wchodzimy z kuzynem. Na szczęście cała woda spływa po przeźroczytym plastikowym okienku i mój plecak nie zamoknie.

II. Uśpiony smok

Nasza dzielna załoga idzie przez las. Towarzyszy nam krępy krasnolud. Przechodzimy przez wymarłe elfie miasto. Czujemy jakieś ulotne zagrożenie. Krasnolud z Amą idą do mojego namiotu na parkingu po czerwoną herbatę o smaku zielonej herbaty (Wyprodukowano dla: Biedronka sp. z. o. o.). Idę wgłąb lasu i zauważam starą grubą księgę. Ma piękną drewnianą oprawę z wzorem tłoczonym w skórze oraz mnóstwo pożółkłych stronnic. Zauważamy jakiś kształt świecący się na zielono. Na podstawie księgi rozpoznaję, że są to ażurowe kontury zielonego gwiezdnego smoka, który aktualnie głęboko śpi. Postanowiliśmy z nim nie walczyć, bo był wielki jak miasto Lud [Stephen King: Ziemie Jałowe], które zresztą też było smokiem [no, prawie, ale porównanie trafne]. Wracają Ama i krasnolud. Ama niesie miskę z ciepłą wodą i kubkami, a krasnolud - czerwoną herbatę o smaku zielonej herbaty(TM) oraz czajnikz wrzątkiem. Parzę herbatę zalewając ją ciepłą wodą z miski z kubkami, ale niestety kiepsko się parzy - powstaje "dwufazowy płyn". Proszę krasnoluda o trochę wrzątku, ale daje mi go bardzo niechętnie. Reszta załogi nie chce herbaty, tylko Ama zalewa sobie zimną wodą, bo tak woli. Stwierdzamy z krasnoludem, że dopijemy herbatę i idziemy spać, a smoka olewamy.

III. Bluzgoprogram samochodowy z rozkładem jazdy PKS

Ognisko w "ogrodzie u Świdra". Świdru ma laptopa z napędem na winyle i mnóstwo najróżniejszych płyt. Na jednej z nich jest zabawny program obrzucający bluzgami każdą osobę zbliżającą się do kompa. Śmiejemy się, jest wesoło. Po chwili znajdujemy podobny program, który z kolei obraża samochody "zaintertesowanych". Wyższy poziom abstrakcji, bardzo śmieszny, już się zwijam ze śmiechu, ale niestety Świdrowi się to nie spodobało i zabrał laptopa w okolice ognia. Mojsa zmienił markerem napis na płycie, żeby nie było widać, że to ten "program samochodowy" i rzucił mi. Łapię winyla i odpalam program. Okazuje się, że ma on wbudowany rozkład PKSów z Wisły. Musimy to sprawdzić, lecz niestety po otwarciu menu okazuje się, że nie jest to przycisk otwierający rozkład, tylko opcja "z kwadracikiem do zaznaczenia" i nazywa się "Rozkład z banneru głównego dworca w Wiśle". Mojsa stwierdził, że jak wdrapie się na betonowy słup energetyczny, to powinno być lepiej. Wspiął się na szczyt i wziął od nas laptopa, ale niestety nie pomogło.

Następny wpis w sobotę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji