Dawno nie miałem żadnego koszmaru(i dobrze - nie tęskniłem za nimi). Dzisiejszej nocy niestety nawiedził mnie jeden z nich.
Wesołe Święta Bożego Narodzenia
Jest Wigilia. Siedzę ze starymi w dużym pokoju. Nagle do domu wpada dwóch kolesi w kamizelkach i kaszkietach. Dzierżą w dłoniach kije baseballowe. Mój stary walczy z nimi i każe mi uciekać. Biorę laptopa pod pachę i wieję do Mojżesza. Wybiegam z domu i widzę, jak wylatują z okien szyby. Po drodze przebiega mi przez myśl, że to jest przecież sen. Biorę laptopa i włączam go, żeby sprawdzić, kogo mogę odwiedzić. Wchodzę na psajko.fora.pl. Na liście HipnoDreamers jest niejaki Królik, ale niestety drzwi ma otwarte tylko dla Psajko, Johnego i Risthaliona, więc go nie odwiedzę. Muszę uciekać. Idę do Darka. Jest ciemno jak cholera. Latarnie nie działają. Idę przez boisko. Czuję zapach palonych liści. Coś chwyta mnie za rękę. To wielki czarny bokser. Próbuję wyjąć dłoń z jego paszczy. Zaraz! To jest przecież sen!
Czuję łóżko pod plecami. Przed oczami cały czas mam powidok z ostatniej sceny snu.
środa, 18 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz