czwartek, 19 listopada 2009

19 XI 2009

Kolejne próby lotu [LD - DILD]

Zmęczony po średnio przespanej nocy postanowiłem wrócić po pierwszych zajęciach do mieszkania i przespać się ze dwa cykle. Zasypiając postanowiłem skorzystać z techniki "Energia LD" - wyobraziłem sobie kulę niebieskiej energii, która wisi nade mną, a ja wciągam ją przez nos z każdym wdechem. Miała mi ona dać świadomość. Następnie "wessałem" następną kulę - czerwoną, dającą kontrolę. Później odpłynąłem. Początku snu nie pamiętam.

... schodzę po schodach w moim domu w Żernikach. Już po zejściu na pierwszy stopień od góry, przemknęło mi przez myśl "to jest sen". Zatykam nos i robię wdech. Uczucie jest na tyle ciekawe, że chwilę tak postałem i pooddychałem przez ściśnięty nos. Schodzę do kuchni i od razu kieruję się do drzwi do ogrodu. Tata mówi, żebym nie wychodził, bo jest zimno. Rzeczywiście - na dworze jest śnieg. Mówię, że mnie zimno nie będzie, bo to przecież mój sen. Starzy zareagowali "taa, jasne". Dla własnej satysfakcji postanowiłem im pokazać, że to jednak sen. "Patrzcie - piszę na zielono" - odparłem i zacząłem smarować palcem po gazecie. Początkowo nie było żadnego efektu, lecz po chwili pojawił się kolor - najpierw dość słaby, później przechodząc w soczystą trawiastą zieleń. Porysowałem przez chwilę szlaczki palcem. Idę do dużego pokoju. Jak mam latać, to muszę to robić ze stylem. Rozbieram się do gaci i zaczynam wirować z intencją pojawienia się na mnie stroju Batmana. Zatrzymuję się, jednak dalej stoję w samych batkach. Nie zrażam się i wiruję dalej. Tracę równowagę i wywijam orła. Kostiumu dalej nie ma na mnie, więc wizualizuję sobie go "na sobie" i zamykam oczy. Gdy je otwieram, już mam na sobie hawajskie ciuszki Batmana. Biegnę do drzwi do ogrodu, przy okazji zauważając, że maska wyszła mi troszkę za duża i telepie mi się na twarzy. Wybiegam na ulicę i skaczę. Ląduję płasko na asfalcie. Rozpędzam się jeszcze raz i skaczę wyżej i ląduję na asfalcie parę metrów dalej niż poprzednio. Przede mną na ulicy jest drabinka. Wchodzę na nią. Mimo, że jest metalowa, "faluje" jakby była z gumy. Dobra, jestem na szczycie. Wybijam się najmocniej jak umiem, po czy ląduję na asfalcie jeszcze bardziej twardo. Dobra, z latania nici. W tym momencie czuję, że testosteron zaraz rozsadzi mi żyły...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji