sobota, 10 października 2009

10 X 2009

Jakąś kiepską wydajność osiągam ostatnimi czasy... Pamiętam urywki, nawet całe sny, ale raczej nie ma czym się chwalić.

Hipnoza po raz n-ty

Siedzę przed kompem i czytam jakieś forum o hipnozie. Jeden z userów pisze, że jego kuzynka z Francji nie da się zahipnotyzować. Próbował już wiele razy i nie udało mu się to, co oznacza, że jest to niemożliwe - tego typu pierdoły zawierał jego post. Od razu pomyślałem, że to niemożliwe i jakbym kiedyś spotkał jego kuzynka, to zhipnotyzowałbym go bez problemów. Dzwonek do drzwi. To Świdru przyszedł po mnie. Wychodzimy na dwór.Idziemy między blokami. Na ścianach widnieją napisy typu "white power", celty i swastyki. Świdru pyta mnie, czy nie boję się, że dostanę w ryj od łysych. Odpowiadam, że nie. Idziemy, a ja myślę, że jakby się jakiś pojawił, to strzeliłbym mu w oko rogiem mojej chusty w czaszki. Idziemy przez plac zabaw. Na karuzeli bawi się dwóch chłopców. Wiem, że to wspomniany user i jego kuzynek z Francji. Nie da się go zahipnotyzować, tak? Zaraz zobaczymy. User gdzieś odbiegł, więc podchodzę do kuzynka, który został na obracającej się do tyłu karuzeli. Indukuję na szybko, ale w czasi pogłębiania koleś sam wychodzi. Sugeruję mu, że nadal jest w transie i w tym momencie podbiega Mojsa i woła "co ty robisz?!". Silnym pchnięciem przewraca mnie w cierniste krzaki. Nad jego ramieniem widzę perfidny uśmiech kuzynka i zły błysk w jego oczach. Wstaję obolały i wyciągam ciernie po jednym. "W takim razie sądzić się nie będziemy" - mówi chłopiec. Pod światło zauważam, że ciernie wyglądają jak zatopione w szkle włoski gruczołowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji