Ciągle pracuję nad pamięcią snów i snami świadomymi, jednak w tym momencie mam małe załamanie w tej kwestii. Dzisiaj planuję małe WBTB, co powinno zaowocować świadomym snem, a póki co, opublikuję parę urywków z ostatniej serii. Daruję Wam raczej sny o hipnozie, którymi już zwracam, za to wrzucę dwie absurdalne opowiastki z innej półki.
18 X 2009
Spać jak baranek(na rożnie)
Siedzę na biochemii i mam mnóstwo roboty. Robi się powoli ciemno, aż w końcu zapada noc. Wreszcie udaje mi się skończyć robotę. Muszę złapać choć trochę snu, bo jutro czeka mnie bardzo ciężki dzień. Gaszę wszystkie światła i udaję się do socjalnego, gdzie znajduje się łóżko. Jest w nim zainstalowane jakieś dziwne urządzenie. Wygląda jak wielki stalowy wałek na powierzchni materaca z niknącą w skrzyni maszynerią. Kładę się, a walec zaczyna się obracać powodując, że obracam się wzdłuż długiej osi ciała w kierunku przeciwnym do ruchu walca. Czuję się, jakby obracali mną na rożnie.
20 X 2009
Antena i elektryczność w różnych postaciach
Miałem z ojcem wymienić antenę. Poszliśmy do sklepu i kupiliśmy najzwyklejszą siatkową. Wracaliśmy przez jakieś łąki. Słupy wysokiego napięcia wskazywały niebo, stojąc w równym rzędzie. W górze widniały burzowe chmury. Na horyzoncie widzieliśmy pioruny przecinające raz po raz ołowiane chmury. Widziałem idący od ziemi ładunek w postaci przeźroczystej smugi, a następnie błyskawicę powracającą tą drogą. Po powrocie do domu mierzyliśmy z Mojżesza ojcem piwnicę. M. in. na podstawie długości cienia[piwnica była pozbawiona okien] ustaliliśmy, że zmieściłyby się tam nawet słupy cynkowe[czymkolwiek by one nie były]. Ściągam izolację z kabla od anteny, kiedy wchodzi mój stary i mówi:
-Nie powiedziałem Frankowi, że bierzemy telewizor, ale nie zakładamy anteny.
wtorek, 20 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz