Tak jakoś smutno ostatnio w temacie pamięci snu, ale postanowiłem zamieścić dwa niezbyt długie. Niech to będzie zapowiedzią kilku lepszych i świadomych w najbliższych dniach.
Teleportacja
Mieszkam w jakimś dworku urządzonym na styl myśliwski. Z "mojego pokoju" wychodzi się do długiego korytarzyka u szczytu schodów. Podłogę zdobi czerwony dywan, ściany pomalowane są na brązowo i wiszą na nich różne poroża, strzelby i inne trofea i akcesoria myśliwskie. Na dół prowadzą marmurowe schody do wielkich drewnianych dwuskrzydłowych drzwi wejściowych. Wiem, że pilnują ich dwa dobermany, które karnie siedzą po obu stronach drzwi. Denerwuje mnie, że będąc we śnie, nawet świadomym, nie przenoszę się nigdzie naprawdę, tylko we własnym umyśle. Spróbuję teraz dokonać prawdziwej teleportacji. Kładę się na schodach i zamykam oczy. Całą siłę woli i wyobraźnie skupiam na Błażeju i ściągnięciu go tutaj. Czuję wibracje wstrząsające całym moim ciałem, przed oczami pojawiają się jakieś dziwne wzorki. Pojawia się Błażej. Momentalnie wprowadzam go w hipnozę i obracając jego bezwładną głową stabilizuję jego obecność tu i teraz.
Szlak
Wędrujemy w szóstkę po górach. Idziemy zdewastowanym szlakiem. W pewnym momencie mijamy przewróconą i pogruchotaną betonową latarnię, na której widnieje starte oznaczenie szlaku. Mijamy ją i idziemy dalej. W końcu trafiamy do schroniska. Śpimy tam i ruszamy dalej. Codziennie trafiamy z powrotem na szlak z latarnią, który z każdym dniem wygląda coraz lepiej i trafiamy do tego samego schroniska.
środa, 7 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz