I. Powrót w burzy
Kończy się imprezka rodzina u babci. Wychodzę z rodzicami i siostrą przed kamienicę. Oni idą do auta, a ja kieruję się w drugą stronę - na most na Kłodnicy. Do barierki przypięty jest "mój rower". Jest już noc. Na niebie zbierają się burzowe chmury. Rower ma błyszczącą kierownicę, z czego prawe "ramię" jest wychylone poziomo do przodu. Olać to! Naprawię w domu. Jadę. Rower jest zadziwiająco szybki - poruszam się z prędkością samochodu. Mijam parę skrzyżowań ze światłami. Na wysokości Konarskiego chmury pękają. Pędzę do domu w strugach deszczu, a pioruny oświetlają mi drogę.
II. Skuter
Stary kupił mi żółto-biały skuter, żebym mógł się szybko poruszać po mieście. Od razu myślę o pracy w pizzerii i mijaniu "tych chujów w tych jebanych autach" we Wrocławiu.
III. Gówniana gwiazda
Brodzę do pół łydki w krowim gównie w jakimś małym, ciemnym kwadratowym pomieszczeniu. Na krześle z oparciem siedzi jakaś gruba kobieta - gwiazda jakiegoś teleturnieju rodzinnego pudszczanego w niedzielę w TVP. W tej sytuacji wygląda raczej jak babcia klozetowa. Wchodzę dołazienki i zdejmuję kalosze. Myję nogi.
IV. Podwodny świat
Jestem jakimś "afrykańskim stworzonkiem" i bawię się z drugim stworzonkiem(a raczej Stworzonką, bo wiem, że jest płci żeńskiej) na Lwiej Skale[tak, tej wielkiej z "Króla Lwa"]. Gonimy się i tańczymy. Ogarnia nas wielka radość. Nagle Stworzonka potyka się i traci równowagę. Jak na zwolnionym filmie widzę, jak wypada za krawędź Skały i próbuje złapać coś, co wygląda jak uschnięta słynna Krzywa Sosenka na Sokolicy w Pieninach Udało jej się złapać za gałąź, ale niestety zescgłe drewno pęka i Stworzonka leci w dół i spada do oceanu, który rozciąga się na południe od Lwiej Skały. Skaczę za nią i wpadamna główkę do wody. Pod powierzchnią Stworzonka zamieniła się w kolorową rybkę, a ja zmieniłem się w jakieś czworonożne wodne afrykańskie stworzonko. Dookoła roi się od różnych rybek. Z głębi wyłania się ostronos i płynie w naszą stronę, na pewno nie w celu napicia się z nami herbatki z glonów. Uciekamy przed nim do jakiegoś korytarza wydrążonegow podnóżu Lwiej Skały. Jest tam dość ciasno, ale ku naszemu zdziwieniu ostronos zmniejsza znacząco swoje rozmiary i wpływa za nami. Zdesperowany chwytam go za nos i wtedy okazuje się, że jest on tylko dmuchaną zabawką. Okładam nim Stworzonkę po głowie niczym dmuchanym młotkiem w amerykańskich barwach kupionym na odpuście. Śmiejemy się, a dmuchany ostronos zmienia się w śmiejącego się Maczugę.
V.Sen o śnie o LD
Łażę jakimś obskurnym betonowym korytarzem i bluzgam pod nosem, że śnią mi się tylko sny o LD zamiast LD i jak np zrobię RT(i w tym momencie robię RT), to i tak wyjdzie pozytywny, mimo że dzieje się to we śnie.
sobota, 22 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz