niedziela, 23 sierpnia 2009

21 VIII 2009

I. Karuzela czasu

Czas zaczął pędzić do tyłu. Wszystkie procesy w naturze zaczęły się powoli cofać. Ludzie młodnieli i tracili wiedzę z doświadczeniem, drzewa malały i wracały powoli do stadium nasiona. Wszystko działało wspak. Z tego powodu został zwołany zlot czarownic i czarodziejów. Oczywiście byłem jednym z nich. W wyniku narady doszliśmy do tego,że należy rozkręcić karuzelę do tyłu i wszystko wróci do normy. W wielkiej hali obok sali, w której się naradzaliśmy, stała karuzela. Była to bardzo stara, prosta konstrukcja. Od środkorego słupka odchodziło dwanaście długich promieni, na końcu każdego było drewniane krzesełko. Zajęliśmy miejsca i zaczęliśmy kręcić wstecz. Karuzela była bardzo chybotliwa, moje nogi co chwilę odrywały się od ziemi. Odpychaliśmy się ile sił w nogach, ale niestety w pewnym momencie coś zgrzytnęło i zatrzymując się gwałtonie, karuzela podziękowała nam ostatecznie za wsółpracę. Zrezygnowani wyszliśmy na dziedzinie. Na środku brukowanego placu ujrzałem mniejszą karuzelę na betonowym cokole. Była obudowana metalowymi płytami sięgającymi nieco powyżej krzesełek, przykryta była daszkiem, a pomieścić mogła sześć osób. Wchodzimy po schodkach, siadamy i rozkręcamy ją do tyłu. Kręcimy się coraz szybciej. W pewnym momencie świat zamienił się w wielką rozmazaną smugę barw i poczułem nagłe szarpnięcie. Gdy kształty się wyostrzyły, zauważyłem, że pędzimy w odwrtnym kieunku. Udało się! Czas odzyskał prawidłowy bieg! Przechodzimy skosem przez dziedziniec, zmierzając do sali, w której zdążono już wystawić ucztę z okazji naszego sukcesu. Komnata oświetlona jest świecami, stoły ustawione zostały w podkowę i nakryte drogimi serwisami. Podane różne smakowite potrawy. Wśród biesiadników zauważam Szymona Macha do mnie i wskazuje miejsce pomiędzy sobą, a dziewczyną, która już się pojawiła w jednym śnie. Siadam przy stole i odwracam się do niej. Patrzymy sobie głęboko w oczy. Słyszę z oddali głos Szymona: "Tu jest twoje prywatne niebo".

II. Oskarżenie

Siedzę w jakimś dużym pomieszczeniu wyglądającym na salę konferencyjną. Poza mną są tu Misia, Szymon, Jasiu i Zio. Jest też Julia. Oskarża nas o to, że bez jej zgody wykorzystaliśmy do celów charytatywnych jej wierszyk o estrach.

III. U Mojżesza

Jestem w naszym żernickim sklepie. Aktualnie należy on do Mojżesza. Wnętrze sklepu się zmieniło Zniknęła lada, a kasa została położona na jakimś stoliku w kącie. Brak lady spowodował, że sklep stał się dużo bardziej przestronny. Płaci się jakąś dziwną walutą - przypomina to małe ciemnozielone plastikowe stopery z trzema przyciskami i wąskim wyświetlaczem. Stoję z Darkiem i wpieprzamy lody. Biorę dwa- czekoladowego i pomarańczowego. Najpierw biorę się za owocowego, drugiego chowam do zamrażarki. Gdy już skończyłem pierwszego, sięgam po czekoladowy przysmak. Nie ma go w miejscu, w którym go zostawiłem. Dziwne. Patrzę uważnie, sondując wzrokiem całą zamrażarkę, ale nie ma go tam. Mojżesz mówi, że jest w drugiej zamrażarce. Rzeczywiście.

IV. Żołądek - wydmuszka

Budzą mnie w środku nocy, ponieważ jakaś krowa właśnie się cieli. Nie mogę tego przegapić! Ubieram się szybko i lecę na porodówkę. Rzeczywiście, czerwono-biała krowa zaczyna rodzić. Jeden z pracowników opowiada mi, że podczas porodu żołądek działa jak wydmuszka.
-Jak wydmuszka?
-No podczas porodu żołądek wyciska cielę z matki

1 komentarz:

 
monitoring pozycji