czwartek, 6 sierpnia 2009

6 VIII 2009

I. Samosąd w górach

Surowe, wysokie góry. Niedawno gruchnęła wieść o człowieku, który molestował małego chłopca. Trafiłem na jego trop. Siedzę przed "moim domem" - drewnianą chatą na zboczu góry. Ojciec z "Sąsiadem" drwalem wyruszyli na poszukiwanie zbrodniarza, nie ma ich już od dłuższego czasu. W końcu wracają, niosąc zmasakrowane siekierą ciało. Przychodzą Szymon z Reyem i oglądają krwawe dzieło. Podjeżdża pickup, w którym siedzi znajomy starych. Mówi, że przyjechał po ciało, głowę i zbroję przestępcy. Ładujemy wszystko na pakę.

II. (...)

III. Jezioro Łabędzie

Stoję na brzegu basenu. Zaczyna się on bardzo łagodnym rozbiegiem, który przechodzi bezpośrednio w dno. Wszystko wyłożone jest błękitnymi płytkami. Zasadnicza część basenu ma dwa metry głębokości, a przez jej środek przechodzi siatka do siatkówki. Na trybunach siedzą Opiekunowie koła chemików i kibicują mi. Puszczono muzykę - Jezioro Łabędzie rozbrzmiewa gamą wspaniałych dźwięków na cały obiekt. Rozpędzam się w stronę wody. "Płyń łabędziem!" - krzyczą Opiekunowie. Wślizguję się po dnie do wody. Zaczynam płynąć. Łabądź jest bardzo ciekawym[fikcyjnym] stylem. Trudno mi to opisać - nogi robią "wykopy", a ręce w tym czasie "nożyce", przy czym przedramiona muszą być ciągle równoegłe do tafli wody, a wszystko synchronizuje muzyka. Przepłynąłem już parę okrążeń i prowadzę. W pewnym momencie spoglądam za siebie i widzę kolesia płynącego kraulem, który właśnie mnie wyprzedza. Obejrzenie się wybija mnie z rytmu i trudno mi go dogonić. Nurkuję, żeby przepłynąć pod nim i wysunąć się na prowadzenie, ale jest za szybki. Kończę wyścig na drugiej pozycji. Ale nudna ściana - przemknęło mi przez myśl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji