Pierwszy sen na Woodstocku przyniósł mi trochę zapamiętanych snów, potem było jak zawsze na tego typu bibach.
I. Hawaje
Impreza na hawajach - plaża, morze, kobiety tańczące hula, drinki z palemką. Żyć nie umierać.
II. Nie żartuj z Lorda Voldemorta
Wracamy z tańców. Jadę w uno z Ziotrem i paroma "znajomymi". Siedzę w aucie na tylnym siedzeniu na środku i gram na gitarze, cicho śpiewając. Szyba jest uchylona. Przejeżdżamy obok jakiegoś wieżowwca, z okna którego wychyla się Szymon. "Majka to przynajmniej umiała głośno grać i śpiewać" - woła. "Spadaj" - bardzo adekwatnie do sytuacji odkrzykuję. Wjeżdżamy między wieżowce. Zio jedzie bardzo szybko, a ja z przerażeniem obserwuję zbliżający się łącznik.
-Uważaj, łącznik!
Zio ze śmiechem wchodzi w piękny drift i zatrzymuje się parę centymetrów od niego. Wysiadamy z samochodu i zmirzamy do mieszkania Ziotra. Jest z nami jeden nowy członek bractwa, więc oprowadzam go po mieszkaniu pokazując różne sprzęty związane z rekonstrukcją historyczną. Dochodzimy do trebusza. Jest trochę rozwalony, a usterki naprawione są różnymi współczesnymi elementami - tu sznurek od snopowiązałki, tu pałąk od wiadra. Pokazuję mu, jak się tego używa. Naciągam linę, ramię opada. Sieć jest gotowa do załadowania.
-W tym momencie ktoś włazi do sieci. Stary, ale piękne loty są po wystrzale! Nawet Lord Voldemort tak nie potrafi!
Wchodzi parę osób, zaczyna rozkręcać się impreza. Pijemy, śmiejemy się. Parę razy głupio żartuję z Lorda Voldemorta. Pukanie do drzwi. Czy to nie Voldemort? Ogarnia mnie strach. Nie, to tylko parę osób dołącza do imprezy. Znowu żarty, znowu pukanie, znowu Phobos puka do drzwi. Wchodzi parę osób. Są mokrzy od stóp do głów od deszczu. Wchodzą posępnie i dołączają do reszty. Po chwili słyszę paniczne, bardzo szybkie pukanie. Otwieram drzwi. Na korytarzu jest parę osób. Kulą się z przerażenia w kącie. Zbliża się do nich Jeż w hawajskiej koszuli. Usta i brodę ma całe we krwi. To musi być robota Fernira Greybacka. Obok jeża stoi dziki, szary pies.
-Ratuj mnie - krzyczy głosem Skałki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz