niedziela, 30 sierpnia 2009

30 VIII 2009

No i po praktykach. Niestety nie mam czasu na publikację snów z tego tygodnia, może kiedyś je zamieszczę.

I. Kapusta, wodny świat, kapusta i brawa

Jest ciemna noc. Chodzę przy świetle księżyca między domem a dziwnym "budynkiem" i noszę kapustę. "Budynek" ma kształt prostopadłościanuo pochylonych ścianach o wysokości ok. 2,5 m i długości krawędzi podstawy ok 1,5 m. Jest wyrzeźbiony z szarego kamienia. W jednej ze ścianek są czerwone metalowe drzwi. Idę najciszej jak potrafię i za każdym razem obieram inną drogę. Wchodzę...

...do kajaka. Z przodu siedzi moja siostra. Jesteśmy w jakimś "kompleksie wodnym" - mnóstwo tu kanałów(takich jak "baseny" - wykafelkowane dno, czysta woda itp.). Jednym z nich płynie motorówką "mój ojciec". Wodujemy kajak i podpływamy do niego - ma nas pociągnąć. Patrze na moje wiosło i okazuje się,że ma tylko jedno pióro. Zamieniam się z siostrą, bo mam sterować, a do tego potrzebuję sprawnego wiosła. Płyniemy szybko, ale w kajaku są dziury i nabieramy szybko wody. Idziemy na dno. Udaje mi się wyłowić kajak. Na brzegu stoi jakiś koleś. To on wywiercił te dziury(nie wiem skąd, ale wiem to)! Wychodzę z wody i gonię go hotelowymi korytarzami. Niestety gdzieś zniknął. W pewny momencie czuję obecność jakiejś wyższej świadomości, dzięki której wiem dokładnie, co mam zrobić. Słyszę za sobą pościg. Wiem, że muszę schować się we wnękę. Ludzie przebiegają nawet mnie nie zauważając. Idę spokojnie korytarzem. Już nic mi nie grozi. Po prawej widzę drzwi zasłonięte jakimś gobelinem. To pokój Nocnych Dziewczyn. Wiem, że powinienem tam wejść. W środkujest cholernie ciemno - okna zasłonięte są zewnętrznymi roletami. Na dywanie siedzi Aga. Mówi, że w sumie powinna przespać się chwilę przed zajęciami, bo całą noc balowała, ale może zadzwonić po Justę i gdzieś pójdziemy balować. OK, Justa zaraz będzie. Stoimy...

...na trawie w jakimś odludnym miejscu. Jest noc. Nad nami świeci księzyc w pełni. Widzimy kamienny "budynek" w kształcie prostopadłościanu z pochylonymi ścianami. Justa mówi, że to piec. Zamierzają gotować w nim bigoś z suszonej kapusty składowanej gdzieś niedaleko. W każdej ze ścian są metalowe drzwi, pod którymi jest pozioma szczelina, przez którą widać spadający żar. Wiem, że w tym piecu niedawno spłonęli ludzie. Podchodzi prowadzący z żywienia, bierze trochę popiołu do ręki i mówi, że dookoła jest dużo popiołu surowego. Pytam się Justy, czyje popioły są tu najszlachetniejsze. Odpowiada, że moje. Mówię, że ja jeszcze nie spłonąłem, a to co moje nigdy nie będzie szlachetne. Rozglądam się i widzę...

...mały kwadratowy dziedziniec. Stoję na bruku. Nade mną na krużgankach stoi dużo różnych postaci. Wygłaszam jakąś przemowę. Ciągle przerywają mi brawami. Jednym z słuchaczy jest zielony teletubiś z wąsami i czapką kucharską. Wiem, że jest on włoskim kucharzem. Naśladuję prześmiewczo jego akcent i wszyscy wybuchają ze śmiechem, a on sam śmiejąc się pokazuje uniesiony kciuk na znak, że udał mi się dowcip.

II. [niestety nie mogę rozczytać mojego "planu dekompozycyjnego"]

III. (...)

IV. Koncerty i wielka tajemnica

Idę do Madnessu na koncert Lipali. Jestem już mocno spóźniony, bardzo się spieszę. Niestety zdążyłem tylko na ostatni kawałek - jest to "Bloo". Lipaki schodzą ze sceny. Witam się z nimi. Zamiast Luka na bębnach grał Jerry z Illusion. Jeden z techników przeprasza bardzo za "problemy komputerowe". Lipa jest strasznie zabiegany, przebiega koło mnie co chwilę i wita się ze mną trzykrotnie, za każdym razem, jakby widział mnie dzisiaj po raz pierwszy. Podbija do mnie "znajomy z Vendetty". Wychodzimy z Madnessu tunelem metra. W drodze pytam się go, czy idzie na Toola zaraz. Odpowiada, że raczej nie, bo tutaj będzie jakiś fajny koncert(wiem o tym, ale i tak wolę Toola). "Madness zaraz sam się mnie pozbędzie" - mówi. Pytam go, co to za "problemy komputerowe" nastąpiły. "Żaden technik nie zobaczył olbrzymiej srebrnej śruby w ścianie - takiej jak ta, a stwarzała takie zakłócenia, że nie można było grać" - mówi, pokazując mi klapę w ścianie tunelu zaraz przy ziemi. Odchylam klapę i rzeczywiście w ścianie widzę srebrną śrubę, a głębiej za nią żarówkę. Jest to niby zwykła żarówka mająca oświetlać tunel, ale wiem, że to tylko maskowanie wejścia do podziemnego miasta, którego szukałem od lat...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji