Impreza klasowa
Dogadaliśmy się klasą z gimnazjum, że zrobimy sobie spotkanie klasowe. Jako miejsce wybraliśmy "salkę parafialną" w Żernikach. Jest to[oczywiście w tym śnie] budynek na planie litery L z paroma salami do zabawy, jadalnią oraz brukowanym dziedzińcem, na którym w amfiteatralnej wnęce stoi kamienny posąg. Imprezujemy na śląski sposób. Właśnie skończyliśmy jeść karminadle. Wszyscy leżą obżarci i czekają, aż nadejdą nowe siły do picia. Przy zbieraniu naczyń okazuje się, że brakuje jednego talerza. To chyba Mati nie odniósl go na stół. Szukam, wołam, niestety nigdzie go nie ma. Yakuza mówi, że widział Matiego jak wychodził na dziedziniec. Wychodzę z salki i przeszukuję wzrokiem przestrzeń. Rzeczywiście, Mati siedzi pod posągiem. Podchodzę do niego i pytam, co zrobił z talerzem po karminadlach. Odpowiada, że postawił go na okienku do zwrotu brudnych naczyń. Ty to masz fajnie - mówię - parę minut z buta i jesteś w domu, a ja muszę jeszcze na busa czekać i dopiero z Ptasiej dymać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz