I. Tetris builder
Stoję sobie na jakimś osiedlu. Jest słonecznie i wieje lekki wietrzyk. Po niebie leniwie płyną cirrusy. Obserwuję, jak po drugiej stronie ulicy trwa budowa: z nieba lecą[tak, unoszą się w powietrzu bez żadnego dźwigu] wielkie zielone klocki tetrisa i układają się w wieżowiec - żyletę. Siedzę po turecku i leniwie, "jednym okiem" obserwuję sytuację. Czuję się błogo, jest cieplutko, niedawno jadłem obiad. Powstał już spory fragment wieżowca, ale nagle jeden klocek został wstawiony źle. Powstała spora luka. Jestem tym mocno zaskoczony. W tym momencie gra - budowa ustaje. Podchodzi do mnie jakaś kobieta, tak na oko koło trzydziestki. Jest ubrana w szarą garsonkę, buty na niskich obcasach, ma kasztanowe włosy i nosi duże owalne okulary ze złotą oprawką. Mówi mi, że to co się teraz stało jest symbolem nierówności wszechogarniającej nasz niesprawiedliwy świat. Jest dziennikarką i prowadzi badania socjologiczne o poglądach na temat równości ludzi w różnych grupach społecznych. Wplątuję się z nią w dyskusję.
II. Szpitalne lśnienie
Siedzę z Maćkiem na korytarzu szpitalnym. Opowiada mi o tym, że każdy może mieć lśnienie i nawet się ne obejrzę, jak go doświadczę. Patrzę na koniec korytarza i widzę blask jasnego światła. Maciek mówi mi, że lśnienie u różnych ludzi jest inne, w zależności od ilości wydzielanych w nocy hormonów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz