poniedziałek, 6 lipca 2009

6 VII 2009

I. Bunkrów tu nie ma...

Bezkresny las. Stoimy niedaleko jakiejś drogi przebiegającej między drzewami. Obok. prostopadle do szosy przebiega wysoki stalowy płot - pionowe pręty pomalowane na szaro, już lekko podrdzewiałe. Jestem tu z chemikami i szukamy jakichś ciekawych rzeczy, na których można by zrobić badania. Po drugiej stronie drogi zauważam jakieś małe porośnięte trawą i drzewami wzgórze, na które wspina się jakiś koleś. Jest średniego wzrostu, w krótkich brązowych bojówkach i koszulce, która kiedyś pewnie była biała, teraz podarta i zszarzała. Bojówki też nie są pierwszej świeżości. Gość miał chyba jakiś czas temu przystrzyżone na krótko włosy, lecz aktualnie sięgają one brwi. Dochodzi na szczyt i zaczyna wyć. Przeraźliwy, mrożący krew w żyłach skowyt przenika ciała do szpiku kości, aq strach wypełnia nasze płuca. Próbujemy panicznie przejść przez płot. Pręty są wilgotne i szorstkie, smugi rdzy ranią nasze dłonie, ale na szczęście wszystkim udało sięprzedostać na drugą stronę. Tu już jest bezpieczniej. Plamki słonecznego światła przenikające pomiędzy brzozowymi liśćmi napełniają nasze żyły ciepłą falą otuchy i poczucia bezpieczeństwa. Idziemy przez chwilę oddalając się od płotu, aż naszym oczom ukazuje się niecodzienny widok. Między drzewami pojawiają się kwadratowe stoliki z ciemnobrązowego bejcowanego drewna, przy których siedzą ludzie i piją piwo z puszek. Jeden ze stolików jest wolny, więc siadamy przy nim. Okazuje się, że Dominika gdzieś zniknęła, ale wiemy, że nic jej się nie stanie, więc siedzimy spokojnie i czekamy na rozwój wypadków. Podchodzi do nas jakiś gość w glanach, czarnych bojówkach, czarnym podkoszulku, ogolony na zero. Oczy zasłaniają ciemne okulary. Pyta się, co podać. Zamawiam dwa żubry i jedno tyskie. Po chwili wraca Dominika. "Świrów się nie boję, a musiałam pogadać przez telefon" - oznajmia. Pijemy piwo i rozmawiamy. Jak skończyliśmy, zauważyłem długi i wysoki budynek z białymi, lekko brudnumi ścianami i dwuspadowym dachem z podstarzałej dachówki. Budynek ten nie ma okien. Wstajemy i idziemy wzdłuż dłuższej ściany i siadamy przy stoliku na żwirowanym placyku w pobliżu dwuskrzydłowych dębowych drzwi prowadzących do wnętrza. Obok drzwi jest podłużna wnęka w ścianie z półeczką, na której wystawione są wszystkie dostępne marki piwa w wersji butelkowej. Podchodzi kelner z włoskami na żelu, ubrany w kolorową koszulę i zielone spodenki. Karnacja wskazuje na to że, często chodzi na solarium. Nie podoba mi się ten typ. Wygląda na wsiowego cwaniaka. Proszę o tyskie - nie ma, już się skończyło, no to w takim razie chcę żubra - również nie ma. Z goryczą zamawiam dwie warki strong, bo żywca pić njie będę. Cwaniak przynosi mi piwo. Patrzę na stolik, a tu okazuje się że już nie piję piwa, tylki jem obiad. Przede mną na stole stoi talerz z ziemniakami i smażoną rybą oraz nie wiadomo czemu - pudełko0 margaryny z biedronki. Na placyk wchodzą trzy najmniej spodyiewane osoby - Pośpiech, Dani Docent z immunologii oraz Profesor z UJ, który na zjeździe opowiadał o badaniu stężenia dioksyn w krakowskim powietrzu. Wspomniany Profesor, podszedł do naszego stolika, ale nie chciał gadać ze mną, tylko z Gustlikiem, który - jak się okzało - siedzi również przy moim stoliku. Mnie nie kojarzył, bo nie było go na m,ojej prezentacji. Jak tylko zobaczył zobaczył margarynę, zaczął łamaną angielszczyzną opowiadać o tym, w jaki sposób ona powstaje. "Can you hear these cracks, gentlemen? No one is smoking - it's microorganism generation." Opowiadał nam o calych ekosystemach tworzących margarynę, zresztą mówił bardzo ciekawie. Gdy skończył opowiadać, wstał od naszego stolika i wrócił do swojego, gdzie Pani Docent jadła kotlet z piersi kurczaka, a Pośpiech jowialnie wykrzykiwał do telefonu jakieś sprośne teksty. "Taa, to od konformacji zależy, muszę to staremu puścić" - pomyślałem wybierając numer do ojca.

II. Wirusofag

Czytałem na Pubmedzie artykuł o tym, że jak hodowlę komórkową zainfekowaną A/H1N1 transdukuje się zmienionym fagiem λ zawierającym sekwencje LTR oraz promotor od bakteriofaga T4, to otrzyma się uniwersalne wirusofagi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji