I. Sen zimowej nocy letniej
Ognisko z tyłu ogródka Bitlesa. Siedzę ze znajomymi[prawdziwymi i sennymi] przy ogniu. Popijamy wino, gadamy, śmiejemy się. Jest piękna letnia noc. Rozmawiam z jakąś dziewczyną. Siedzimy po turecku na ziemi w pewnej odległości od ogniska. Poruszamy filozoficzne tematy, bardzo dobrze nam się rozmawia. W pewnym momencie zdaję sobie sprawę, że impreza jest troszkę za głośna. Zajęty rozmową nie zauważyłem, jak gwar robi się coraz głośniejszy. Aktualnie towarzystwo wyśpiewuje na całe gardła ochrypłymi głosami jakąś obsceniczną piosenkę. Nagle zza krzaków od strony Gdyńskiej słyszę męski głos wzmocniony megafonem. "Stójcie, Policja! Jesteście Aresztowani!" Wszyscy zrywają się i zaczynają uciekać. Wstaję szybko i kieruję się w stronę parku. Mojżesz woła za mną "zostawiłem twój miecz u Bitlesa". Wyprzedza mnie i wchodzi do domu. Wybiega z Bitlesem i jednym z jego psów. W ręku trzyma mój miecz. Bitles nas pogania, "uciekajcie, bo was złapią!" - woła. Przeskakuję przez płot i ląduję w śniegu po kolana. Biegnę do domu, przeskakując przez zaspy. Otwieram boczne drzwi i wbiegam do mojego pokoju. Chowam miecz pod kołdrę, w tym momencie słyszę pukanie. W drzwiach stoi policjant z "Rodziny Zastępczej" i każe mi pokazać moje sanki. Podaję mu je, on ogllądadokładnie płozy. "Są OK, nie były jeżdżone". Idę do kibla na papierosa. Palę szybko. Zza drzwi starzy pytają mnie, kto się utopił. Odpowiadam, że nikt, że to tylko zakłócanie ciszy nocnej. "To ładną mamy straż sąsiedzką" - odpowiada ojciec. Wychodzę z kibla. Starzy podają mi grzanki na talerzu. Zrobione są one z połówek bułek pospanych tartym serem. Ojciec mówi mi, że jeden z nich mówił o dziewczynie "szybkiej jak gepard, w goglach w prążki, uzbrojonej w krótką włócznię", która wskoczyła do rowu i narobiła im dużo problemów. Mówi też, że będzie musial uważać, jak przyjdą do dyrektora i siostry mamy[moja mama nie ma siostry].
II. Fear of the blast
Próba Iron Maiden. Jasiu i Ziotr grają na gitarach "Fear of the dark". Siedzę i przysłuchuję się. Grają trochę za wolno motyw ze zwrotki. Wystukuję im na stole, w jakim tempie powinni to grać. Jasiu wkurzony puszcza mi w odpowiedzi z komórki jakiś kawałek, w którym są prawie same blasty. "Fajne mamy kurtki" - stwierdza Zio.
III. Gdzie jest Sławek?
Jesteśmy pod "Rafałem" na os. Obrońców Pokoju. Jest piękna pogoda. Jest parę osób z bractwa i kilku Murzynów. Pakujemy rzeczy na Grunwald do dostawczego poloneza z odkrytą paką. Gdy już wszystko jest załadowane, wsiadamy. Ludzie z bractwa wsiadają do środka, Murzyni na pakę, a ja wchodzę na dach i chwytam się włóczni przywiązanej do bagażnika dachowego. Prowadzi jakiś siwy Murzyn. Ruszamy. Pęd powietrza rozwiewa mi włosy, cóż za piękne uczucie! Ale jak my jedziemy? Macham kierowcy, żeby zjechał. Podjeżdża na jakiś parking dla tirów. Opieprzam go, że jedzie jakąś dziwną trasą i przesiadamy się.
-Zaraz! Czy my czegoś nie zapomnieliśmy?
-Czego?
-Sławka!
-Rzeczywiście, nie ma go tu.
W tym momencie zostałem obudzony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz