piątek, 12 czerwca 2009

11 VI 2009

Miałem jechać na anatomię. Musiałem wziąć ze sobą małego czarnego kotka, bo nie mogłem go zostawić samego w domu, więc tata zamontował na LEWYM przednim siedzeniu naszego czerwonego uno pudełko po butach, żeby wsadzić tam kotka. Podjechaliśmy pod anatomię i wysiadłem z samochodu. W prosektorium było strasznie ciemno, bo ktoś w sali obok miał prezentację. Posłuchałem chwilę i wyszedłem z powrotem do samochodu. Wracaliśmy do domu, ale ojciec stwierdził, że musi iść do kiosku po fajki i marsa. Zatrzymaliśmy się pod Centaurem. Tata wyszedł po fajki. Jak wrócił, to powiedział, że jakiś starszy człowiek opowiedział mu o obwodnicy prowadzącej na ul. Nowowiejską. Stwierdziłem, że wiem, gdzie to jest i mogę poprowadzić. Przejechaliśmy przez Most Szczytnicki i dalej jakąś dziwną drogą pokrytą świeżutkim asfaltem. Po prawej był wielki nowoczesny szpital. Zerknąłem na szyld i powiedziałem, że zawszw ciekawiło mnie,m jak wygląda połączenie pomarańczowego z białym, a taki właśnie jest ten szyld szpitala. Później mijaliśmy zagrodę z krowami. Ojciec zapytał mnie: "co może robić terenowy lek. wet."? Odparłem: "odbierać porody i inne takie". Tata stwierdził, że na czymś takim na pewno nie można wyżyć. Nagle w samochodzie pojawiła się kumpela z grupy i zaczęła opowiadać o swoim znajomym, który tylko inseminuje i odbiera porody i ma za to całkiem niezłą kasę. W końcu dojechaliśmy do domu i rozcięliśmy pudełko po butach w celu wypuszczenia kotka. Kotek wyszedł z pudełka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji