piątek, 19 czerwca 2009

19 VI 2009

Sesja chyba źle wpływa na moją pamięć snów. Dzisiaj tylko jeden i do tego mało szczegółowo.

Baldur's Gate
Spoglądałem na wszystko z dziwnej perspektywy. Widziałem obraz gry Baldur's Gate w taki sposób, jakbym patrzył na monitor, ale bez monitora i reszty środowiska zewnętrznego. Czułem zapach zimnego kamienia, jego wilgoć i chłód. Akcja rozgrywała się w podziemiach, w których panowały orki. Miałem tylko dwie postacie w drużynie: Minsca i Garricka Minsc miał standardowe "Minscowe" wyposażenie jak w BG1: zbroję płytową, hełm z rogami, jakiś łuk i miecz dwuręczny. Garrick miał kolczugę, magiczną kuszę i Hełm Baldurana. Mimo że widizałem menu i różne ekrany, które włączał gracz, postacie były jak żywe, a lochy były bardzo realistyczne. Po ucieczce przed orkami i ustrzeleniu paru, nasi bohaterowie trafiają do małego kwadratowego pomieszczenia z wielkimi dębowymi drzwiami, które zamykają na trzy spusty. W momencie zamknięcia drzwi nastąpił "zoom" i z perspektywy świadka wylądowałem nagle w grze. Stojąc obok dwóch herosów, czułem napęcie i obawę przed orkami. Czyżby były zdolne do wyważenia bramy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
monitoring pozycji