Pieprzona insomnia... Po nocy znowu pustka. Koło trzynastej twierdziłem, że jak się nie prześpię chociaż przez chwilkę, to "nie szczimia", więc się położyłem i z tej drzemki pamiętam to i owo.
Balon i... tak, tak EEG
Siedziałem w gondoli balonu razem z Mistrzem i Chymotrypsymatą. Mieliśmy lecieć do jakiegoś ośrodka, w którym zrobię sobie wreszcie EEG. Jak już wznosiliśmy się w powietrze, pojawił się kumpel, który krzyknął za mną, że jak nie założę sobie konta na gmailu, to nici z EEG.
czwartek, 18 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz