piątek, 12 czerwca 2009
5 VI 2009
Byłem z rodzicami we Wrocławiu. Byliśmy na ul. Kazimierza Wielkiego,która we śnie wyglądała tak, że przy Heliosie nie było skrętu w Antoniego, tylko Antoniego była kontynuacją Kazimierza. W pewnym momencie zgłodnieliśmy, a na wspomnianej ulicy jest kebab, więc starzy zarządzili przerwę obiadową. Kazali mi zostać w aucie, a ja poprosiłem o kebab z sosem czosnkowym. Wrócili z kebabem, więc pytam się, czy wzięli mi z czosnkowym. Odpowiadają: "nie, z łagodnym, ale nie spieszy nam się i możemy ci wymienić". Poszli więc wymienić kebab i jak wrócili, to znowu zapytałem o sos. Usłyszałem: "wzięliśmy z ostrym, ale nie spieszy nam się i możemy ci wymienić". Poszli kolejny raz, ja czekam wkurzony i głodny, no i po ich powrocie oczywiście pytam się: "czy tym razem wreszczie wzięliście z czosnkowym?". W odpowiedzi słyszę "nie, z czosnkowatym i podostrym".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz