Nadszedł czas załamania pamięci, w sumie trzy dni wypadły mi z dziennika.
24 V 2009
Neurologiczne wczasy
Byłem w ośrodku wypoczynkowym w górach. Piękne widoki, w środku raczej peerelowski wystrój, standard ośrodka niski. Siedzieliśmy z kumplem(postać fikcyjna - ze snu) nad brzegiem jeziora i dyskutowaliśmy na temat nerwu przyśrodkowego przebiegającego wewnątrz czaszki konia(nerw również fikcyjny)
Niestety nie pamiętam dokładnie scenerii, ani dokładnego przebiegu rozmowy.
26 V 2009
Tu mi jakaś gejowska seria wypadła...
I. Równouprawnienie koni
Byłem w stadninie, po zielonej trawce hasało sobie kilka koni, głównie gniadych. Przybył właściciel, postawny chłop w kraciastej flanelowej koszuli z krzaczastym wąsem pod nosem i wielką łysiną. Wypisz, wymaluj - współczesny Piast. Zaczął mi tłumaczyć, że wszystkie te konie, to homoseksualne ogiery i on walczy o ich prawac.
II. Tinky Winky
Tak, tak przyśnił mi się fioletowy teletubiś gej z trójkątem na głowie, który tańczył w bajkowej scenerii i chciał, żebym tańczył z nim. Odpowiedziałem mu, żeby... no, oddalił się szybko i sen się skończył.
III. Stałem w banku, ściany miały kolor szmaragdowy i żyłki, jak marmur. Za szybą siedziała kasjerka i miała kasę z klawiaturą z chińskimi znakami. Miałem wstukać PIN i nie mogłem wstukać go poprawnie, ciągle się myliłem. W końcu, kiedy miałem pewność, że wstukałem dobrze, okazało się, że PIN nie działa. W tym momencie obudziłem się...
IV. we własnym łóżku. Wstałem i włączyłem kompa. Spojrzałem na pasek postępu i stwierdziłem, że ściągnęło się już 60% pliku, który miał się ściiągnąć za dwa dni. Wtedy obudziłem się naprawdę. Pasek postępu na kompie wskazywał na niecałe 10%.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz