I. ECM
Siedzę przed kompem i mam sprawdzić, co oznacza skrót ECM. Ma to mieć jakiś związek z dopaminą. Odpalam Wikipedię i wpisuję ECM. Wyskakuje hasło: European Community of Motorists - duża firma zajmująca się transportem międzynarodowym.
II. Domofon, winda i kawa zbożowa, czyli sen o świadomym śnieniu
Jest to chyba efekt WBTB z MILDem, co nie do końca się powiodło, bo przez cały sen dostawałem znaki, żeby zrobić RT, tylko nie zrobiłem tego ani razu świadomie, lecz wynikło to ze scenariusza snu i wszystkie RT były pozytywne.
Byłem ze starymi około drugiej w nocy w okolicach Cmentarza Lipowego. Starzy wyszli załatwić jakąś sprawę, a ja miałem na nich zaczekać przy samochodzie. Niedaleko ode mnie powoli jechała śmieciarka i opróżniała wszystkie uliczne kosze. Chciało mi się palić, więc schowałem się między bloki i zapaliłem sobie. Patrzę na domofon jakiejś kamienicy. Spis nic niemówiących mi nazwisk oraz przy czterech ostatnich numerach - "Świadome śnienie". Nie zastanawiając się, od razu zadzwoniłem. Usłyszałem jakiś kobiecy głos oznajmiający, że właśnie jest spotkanie i bardzo fajnie, że wpadłem. Wchodzę do środka i widzę windę. Skąd winda w kamienicy? Wchodzę do niej i wciskam dziesiątkę. Jadę na najwyższe piętro. Drzwi są otwarte, a stoi w nich Zwierzu. Przywitał mnie radośnie i zaprosił do środka. Wchodząc zorientowałem się, że zostawiłem buty przed wejściem na klatkę. Cóż, muszę się wrócić. Zwierzu idzie ze mną. Wchodzę do windy i kładę się plackiem na brzuchu na podłodze. Winda zaczyna jechać w dół. Nagle czuję zaburzenie równowagi - to podłoga przechyliła się, jakby była zaczepiona na jakiejś osi i odsłoniła ziejącą pustkę szybu. Przerażony podciągnąłem się i stanąłem na osi, próbując utrzymać równowagę. Zwierzu przyglądał się temu ze stoickim spokojem, pewnie balansując ciałem nad przepaścią. Zjechaliśmy na sam dół, a zaraz przed parterem Zwierz podskoczył i wylądował mocno na samym brzegu podłogi, co spowodowało, że podłoga zrobiła się pionowa i obaj polecieliśmy jakiś metr w dół. Ja się przestraszyłem, a Zwierzu ryknął śmiechem i powiedział: "Niezły ubaw, co?". Zaraz za drzwiami wejściowymi stały moje buty. Wyskakuje na mnie pies Zwierza - czarny kundel rozmiarów i masy amstaffa, z podciętymi uszami. Zwierzu krzyczy na niego i pies się uspokaja. Biorę buty i jedziemy na górę - tym razem bez przygód. Spotkanie prowadzi pewna nauczycielka z mojej podstawówki, poza nią jest jeszcze jakaś dziewczyna[ta sama, co we wczorajszym snie z "La Signe"] oraz oczywiście Zwierzu. Siedzimy i słuchamy jej nauk. W końcu oznajmia, że to już koniec dzisiejszego spotkania, ale kto chce, może zostać. Zjeżdżamy na dół, bo winda na noc musi być zaklejona super mocną czerwoną taśmą klejącą[taką samą, jakiej używa się na biochemii do różnych rzeczy]. Winda jest już zaklejona i ze Zwierzem postanawiamy zostać. Odwracam się od drzwi windy i okazuje się, że jestem w kuchni[która dziwnym trafem "przeniosła się" na korytarz na parterze koło windy] i siadam na zwolnionym przez dziewczynę krześle. Jestem bardzo śpiący. Próbuję VILDa - tradycyjnie wyobrażam sobie marsz polną ścieżką. Poczułem senne ciało. Koncentruję się na dłoniach i budzę się patrzący na dłonie na wspomnianym krześle. Zaciskam nos i próbuję zrobić wdech, żeby sprawdzić, czy to nie fałszywe przebudzenie, ale nie mogę tak wciągnąć powietrza. Trudno, rzeczywistość[to jest cały czas sen, więc dziwne, że RT pozytywny wyszedł].
-Jestem tak zmęczony, że widzę hipnagogia na jawie - mówię do Nauczycielki.
-Usiądź na czymś twardym, mogę zobić ci herbatę.
-Nie, dziękuję za herbatę, bo nie zasnę.
Siadam na kwadratowym fotelu bez oparcia z twardą poduszką na siedzeniu. Biorę ze stolika kubek dziewczyny, która wyszła. W środku jest kawa zbożowa.
III. Lepper zaprosił mnie do swojego programu wyborczego, żebym podczas transmisji opowiadał o feng-shui i origami, co ma zachęcić rolnioków do poznawania kultury Wschodu.
III jest the best:D
OdpowiedzUsuń