I. Daty i sutki
Leżę sobie w łóżku i czytam Krzymowskiego. Jakiś rozdział o laktacji, czy coś w ten deseń i nagle trafiam na dziwną informację. "Koszatniczka posiada 966 - 1605 sutków". Zdziwiło mnie to bardzo, więc idę do mojej współlokatorki podzielić się tym odkryciem. Zuzia też stwierdziła, że to dziwne. Cóż, trzeba to sprawdzić: idziemy do kuchni i wyciągamy Szczurka[koszatniczkę Zuzi] z klatki. Odsłaniamy brzuch, a tam osiem sutków. "I znowu stek bzdur w tej cegle" - pomyślałem. Dobra, przeczytam to jeszcze raz. Otwieram moją ukochaną szarą cegłę z czerwoną kropką na odpowiedniej stronie. Jest "Koszatniczka posiada 966 - 1605 sutków*". O, jednak jakaś gwiazdka jest. No i masz! Nie doczytałem jak zawsze! "* - z czego tylko parę sutków to sutki rzeczywiste. Reszta to sutki jednokomórkowe rozsiane".
II. Szkoła czarodziejów
Stoję w szkole czrodziejów. Raczej coś w stylu Hogwartu niż jakiejś wyspy Roke. Wielki zamek. Kamienne mury. Mnóstwo korytarzy. Idę jednym z nich. Wszyscy noszą czarne szaty. Ja też. O czymś miałem pamiętać. Tylko o czym? No tak! Lekcja latania! Zapomniałbym. Skręam korytarzem w lewo i schodzę po schodach do wielkich dębowych drzwi prowadzących na błonia zamkowe. Jakaś stara wiedźma z wielką brodawą na nosie, szarą strzechą wystającą spod szpiczastej czapki i szarą cerą wykrzykuje jakieś polecenia. Olać ją! Ja przecież umiem latać. Bez czekania na sygnał wzbijam się w powietrze. Cudowne uczucie. Wiatr targa mi włosy, świat rozmazuje się w wielką tęczową smugę. Zwalniam na chwilę i patrze na te śmieszne ludziki, które nawet nie umieją posadzić dupska na miotle. Olać ich! To moja domena i nikt mi tu nie podskoczy. Latam chwilę, ale widzę, że ludzie się już zbierają. Cóż, trzeba wracać. Pikuję i po chwili jestem już na ziemi. W tłumie wielkie poruszenie - wszyscy szepczą między sobą. Mają rozszerzone ze strachu źrenice. Pytam się pierwszego z brzegu, o co chodzi. "Zaklęcia nie działają! Nawet tej starej wiedźmie nie wychodzą!" Wyciągam swoją różczkę. Próbuję rzucić klątwę na Starą Wiedźmę. Nigdy jej nie lubiłem! Co to? Z różdżki wylciał promień, ale od razu rozmył się w powietrzu. Wszyscy dookoła próbują rzucać zaklęcia. Chaotyczna kakofonia krzyków. Nikomu się nie udało.
poniedziałek, 15 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Koszatniczka mnie rozwaliła xD xD xD
OdpowiedzUsuń